Opowiadanie inspirowane jest anime Free!

czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział 2 - Wyścig

Rozdział 2 
Wyścig


            - Pobudka! – Do ich pokoju wpadł Lukas. Na nieszczęście tej trójki, opiekun posiadał zapasowy klucz do każdego pokoju, dlatego nic mu nie przeszkodziło w brutalnym wtargnięciu do środka. – Wstawać! Och…
            Zmarszczył czoło na widok siedzącego na krześle Mateusza. W pełni ubranego, ale z ponurą miną.
            - Dzień dobry – przywitał się spokojnie.
            - Mateusz, już wstałeś? Bardzo dobrze! – Lukas klasnął w dłonie, a potem przemierzył pokój, aby dotrzeć do dwóch kolejnych łóżek, w których wygodnie spała pozostała dwójka. – Eryk! Norman! Wstawajcie! – Z uśmiechem na ustach stwierdził, że tamci się przeciągają, wyraźnie niezadowoleni. – Chlor to śniadanie mistrzów! – dodał.
            - O Boże… - mruknął zaspany Eryk i usiadł na łóżku. Kołdra zsunęła się z jego ciała. – Serio…?
            - Nigdy o tym nie słyszałeś? – spytał Lukas. – Norman, ty też wstawaj!
            Norman także usiadł na łóżku. Miał kompletnie nieobecny wzrok, a jego włosy były w absolutnym nieładzie. Spojrzał na Lukasa swoimi oczami, które zdawały się być fioletowe, a Lukas uniósł brwi.
            - Spałeś ty coś?
            - Owszem – odpowiedział z poranną chrypką. Lukas pokiwał głową.
            - Za czterdzieści minut śniadanie, a potem zapraszam was na basen – poinformował, kierując się do wyjścia. – A teraz czas obudzić panie, licząc na to, że mnie nie zabiją.
            Tą krótką złośliwością, pożegnał panów i opuścił ich pokój, zamykając za sobą drzwi. W pomieszczeniu zapadła cisza, przerwana przed odgłos upadającego ciała na pościel. Eryk się poddał i wrócił do pozycji poziomej.
            - Ale mi się nie chcę! – jęknął i zasłonił oczy dłonią.
            - To co robisz na obozie sportowym? – spytał Mateusz.
            - Leniuchuję – wzruszył ramionami.
            Norman z ociąganiem, ale opuścił swoje łóżko. Jednak potrzebował do tego, swojej kołdry, którą się zakrył i podreptał do łazienki. Mateusz w tym czasie obserwował Eryka. Ten musiał to wyczuć, bo otworzył oczy i spojrzeli po sobie.
            - Czego chcesz? Podoba ci się to co widzisz? – spytał Eryk. – Chcesz się położyć obok?
            Mateusz delikatnie pokręcił głową, wprawiając w ruch swoje czarne włosy.
            - Zastanawiam się czy zdążysz na poranny trening – odpowiedział.
            - Zajmij się sobą – odwarknął. – A ty o której wstałeś?
            - Nie śpię od godziny.
            - I nas obserwujesz? Przerażające.
            Mateusz nie kontynuował rozmowy. Obaj wsłuchiwali się teraz w odgłosy lecącej wody z łazienki, którą zajmował Norman.
            W końcu, po kilku sprzeczkach między Mateuszem a Erykiem, udało im się zebrać na śniadanie. W ramach solidarności, założyli swoje niebieskie frotki. Śniadanie odbywało się w wielkiej stołówce, która wymagała samoobsługi. Mateusz rozglądał się po sali, aby odnaleźć rude włosy, które tak go fascynowały. Niósł swoją tacę i kroczył powoli, aż w końcu blask włosów go przyciągnął. Mniej więcej w tym samym momencie, w którym to samo dostrzegł Eryk. Panowie wymienili się zdenerwowanym spojrzeniem i ruszyli do Mai.
            Ona powitała ich krzykiem zaskoczenia, gdy obaj postawili tace po obu stronach stołu.
            - O mój Boże! – przyłożyła dłoń do serca. – Eryk, Mateusz! Wystraszyliście mnie!
            Eryk z dumą stwierdził, że to jego imię wypowiedziała jako pierwszego. Mateusz zachował swój obojętny wyraz twarzy.
            - Spokojnie, Maju. To tylko my – zaśmiał się Eryk, gdy siadał. – Podekscytowana?
            - Tak – pokiwała głową. – Dzisiaj zaczynamy pływać! Nie mogę się doczekać…
            - Pływania czy zobaczenia Lukasa bez koszulki? – spytał głos za nią, a ona znów podskoczyła. Oblała się rumieńcem i odwróciła się, wyraźnie zdenerwowana.
            - Jesteś okropna, Paulino! – prychnęła, a ciemnowłosa dziewczyna wytknęła język i usiadła obok Eryka. – To nie tak…!
            - Nie martw się, Maj-Maj – zapewniła spokojnie tamta. – Każda, podkreślam, każda chce go zobaczyć. Właściwie to słyszałam jak dziewczyny z sekcji jeździeckiej chcą się na chwilę udać na basen, aby sobie popatrzeć…
            - Panowie, to jest Paulina, moja współlokatorka – przedstawiła szybko Maja, przerywając jej brutalnie.
            - Hej! – pomachała dłonią, ukazując niebieską frotkę. – Eryka znam, ale cóż to za milczący pan zagadka?
            - Mateusz – skinął głową ku niej. – Miło mi.
            - Mateusz, hmmm? – podrapała się po głowie. – Coś mi to mówi…? – przyglądała się mu z zamysłem.
            Od krępującej sytuacji uratował go Norman, który pojawił się z tacą. Rzucił pytające spojrzenie na ostatnie wolne krzesło. Wszyscy pokiwali głowami.
            - Jestem Norman – przedstawił się cicho, a dziewczyny wymieniły się spojrzeniami.
            - To jak? – Paulina klasnęła w dłonie i uśmiechnęła się. – Panowie też podekscytowani, aby zobaczyć Lukasa bez koszulki?
            Eryk mlasnął z niesmakiem, Mateusz pokręcił głową, a Norman wydawał się być nieobecny, gdy powoli jadł swoje płatki i zapatrzył się w jeden z kątów stołówki.
            - Bardziej jestem podekscytowany paniami w strojach kąpielowych – przyznał Eryk i uśmiechnął się do Pauliny.
            - Spokojnie, ogierze. Wszystko będzie widać – odpyskowała. Eryk zamrugał oczami, a potem uśmiechnął się szeroko.
            - Już wiesz, że jestem ogierem?
            - Naprawdę chcesz kontynuować tę rozmowę?
            - Nie masz już argumentów?
            - Gramy w „tylko pytania”?
            - A co to za gra?
            - Nie wiesz?
            - Wytłumaczysz mi zasady?
            - Co zrobisz jeżeli ci powiem, że tu nie ma zasad? – zmrużyła ponętnie oczy.
            - Muszę mówić?
            - Okej, to robi się irytujące – przerwała im Maja. – Nie gramy w „tylko pytania”. Można się tym zabić.
            - Wygrałem – oznajmił Eryk. Paulina zamrugała oczami.
            - Proszę, co?
            - No, wygrałem – wzruszył ramionami. – Moje pytanie było ostatnie.
            - Maja nam przerwała!
       - A więc czas się skończył – uśmiechnął się do niej szeroko. Paulina pokręciła głową z niedowierzaniem.
            - Nie zostawię tak tego – wskazała na niego oskarżycielsko łyżeczką.
            Maja wywróciła oczami i przeniosła wzrok z tej dwójki na drugą stronę stołu.
            - A ty Norman co…? Norman? Gdzie on jest?
            Pozostali rozejrzeli się, ale Normana nigdzie już nie było. Za to krzesło po nim było elegancko wsunięte.
            - Widzieliście jak odchodził? – spytał Eryk. – Wow! Ninja!
            - Po prostu skończył jeść – wtrącił Mateusz.
            - A widziałeś jak odchodzi? – Maja wydawała się być zaintrygowana.
            Brunet pokręcił głową.
            - Nie. Zniknął.
            - Co za ninja! Norman ninja! – podchwycił Eryk. – Ciekawe czy właśnie poszedł na misję, aby kogoś szybko zabić…?
            - Mam dla niego zlecenie, w takim razie. – Paulina uśmiechnęła się czarująco. Eryk zmrużył oczy i pokręcił głową.
            - Dziękuję. – Mateusz wstał od stołu. – Do zobaczenia na basenie.
            Nie czekając na odpowiedź, ruszył do wyjścia, a po drodze zgarnął jeszcze soczyste, czerwone jabłko.

***

            - Mein Gott, mam taką miłą grupę, że nawet się stawia, kiedy ją o to proszę. – Lukas wyraźnie zadowolony pokiwał głową. – Skoro jest tak ciepło to dzisiaj popływamy na zewnętrznym basenie – wskazał na obiekt zaraz za jego plecami. Ciepło musiało być pojęciem względnym, bo sam miał na sobie bluzę. – Niestety, jesteście odpowiedzialni za jego czystość. Będziecie pełnić dyżury przy czyszczeniu basenu. Jacyś ochotniczy na jutro?
            Maja uniosła dłoń, a zaraz za nią Eryk i Mateusz.
          - Cóż… wystarczą dwie osoby. A więc ja i Maja – uśmiechnął się szeroko, a panowie spochmurnieli. – To wczesna pobudka, Maju. Koło siódmej musisz już tu być.
            - Nie ma sprawy, Lukas.
            Uśmiechnął się do niej przyjacielsko.
            - No dobrze! Przypominam, że ten tydzień to tydzień tenisa, a więc po obiedzie zapraszam was wszystkich na kort po drugiej stronie ośrodka. Teraz sobie popływamy – zatarł ręce. – Najpierw mała rozgrzewka, a potem zobaczymy na co was stać. I… - zmarszczył czoło, gdy przy basenie pojawiło się więcej dziewczyn. – Mogę w czymś pomóc? – spytał.
            - Nie, nie. Przyszłyśmy tylko popatrzeć. Nasze zajęcia zaczynają się za godzinę – tłumaczyły i chichotały.
            - Ach, jeździectwo. – Lukas dostrzegł zielone frotki. – No cóż… nie mamy nic przeciwko.
            Dziewczyny były wniebowzięte i usiadły na ławeczce przy basenie. Lukas za to sprawnie kierował swoją drużyną, która już była jedynie w kostiumach kąpielowych. Porozciągali się chwilę na brzegu, a potem weszli do wody. Lukas tego nie zrobił, ale krążył przy krawędzi, dopatrując każdego z pływaków.
            Na rozgrzewkę mieli przepłynąć dwa baseny, dowolnym stylem, ale w jak najlepszym czasie. Spośród dziesięciu uczestników, dało się zauważyć, że Mateusz płynął najszybciej z nich wszystkich. Wyglądał jak torpeda odpalona z łodzi podwodnej, która z niesamowitą siłą i precyzją przebija się przez wodę, zostawiając za sobą jedynie ślad bąbelków powietrza. Lukas swoim sprawnym okiem dostrzegł, że Mateusz jednak nie wykorzystał wszystkich swoich możliwości. Hamował się, aby nikt nie odkrył w nim… Rekina.
            - No proszę, najlepszy czas – stwierdził Lukas, który jak zwykle upodobał sobie słupek startowy i zatrzymał stoper. Spojrzał na Mateusza, który zdjął gogle. Przyglądali się sobie chwilę, a Mateusz, niedostrzegalnie, pokręcił głową. – Re… welacja.
            - Mogę płynąć szybciej! – zaoferował Eryk i podpłynął pod słupek. – Naprawdę!
            - Spokojnie, to jeszcze nie wyścigi. Ale masz drugi czas – spojrzał na swój clipboard, w którym odnotowywał czas każdego z pływaków. – No i Maja na trzecim miejscu. Chociaż reszta was dogania – dodał. – Mein Gott, to ekscytujące!
            - Przerwa? – spytał Eryk.
            - Żartujesz? Pływacie dalej! Teraz sprawdzimy waszą wytrzymałość – usiadł na słupku i zanurzył stopy w wodzie. Kliknął długopisem i przyłożył go do clipboardu. – Przepłyńcie tyle basenów ile potraficie. Będę je notował, aby wiedzieć jaki poziom mniej więcej reprezentujecie. Dzięki temu będę mógł przygotować ćwiczenia i zadania na przyszłość. Starajcie się utrzymać tempo. Alles klar?
            Pokiwali głowami, a on uśmiechnął się.
         - To start! – gwizdnął głośno, używając do tego jedynie palców. Lukas uważnie obserwował pływaków, więc nawet nie zauważył zawiedzionych spojrzeń dziewczyn, które opuściły basen. A on dalej siedział w bluzie.
            Nawet ktoś kto nie zna się na pływaniu stwierdziłby, że są cztery osoby, które faktycznie potrafią dobrze pływać i robią to z pasją.
            Pierwszym był oczywiście Mateusz lub Rekin, ale jego pseudonim dalej miał pozostać tajemnicą, o której na razie wiedzieli jedynie Lukas i Norman. Mateusz pływał szybko, z gracją i prawie się przy tym nie męczył. Zdawało się, że jego ciało idealnie pasuje do wody. To musiał być jego żywioł.
            Eryk z kolei był zaraz za nim i chłopak szybko nadrabiał zaległości. Jego siła i duch walki pozwalały mu na doścignięcie asa. Ponadto, Lukas zauważył, że Eryk potrafi wytrzymać długie minuty pod wodą. Zaobserwował to podczas rozgrzewki, gdy wszyscy się zanurzali i wypuszczali powietrze w ramach treningu.
          Maja również pływała bardzo szybko. Lukas nie spodziewał się tego po tej drobnej dziewczynie, która oczarowała już dwójkę poprzedników. Zdawała się być motorem napędowym ich działań, gdyż chcieli się popisać. Gdy zakończyła pływanie na dziś, rozpuściła włosy, a to nadało jej wyglądu syreny, gdy usiadła na brzegu wraz z Pauliną.
            Czwartą osobą, która nie afiszowała się tak ze swoim talentem był niepozorny Norman. Pływał wolniej od tamtej trójki, ale zaskakująco równo, sprawnie, prawie mechanicznie. Każdy styl miał opanowany na wysokim poziomie, a na dodatek był pełen skupienia. Lukas przyglądał się mu uważnie i myślał jak tak szczupłe ciało może tyle wytrzymać?
            W końcu, po kilkunastu długościach basenu, dalej pływali jedynie Mateusz i Eryk. Najwyraźniej żaden nie chciał przestać.
            Lukas w końcu westchnął, spojrzał na Maję, która wyglądała zjawiskowo, a potem znów na tamtą pływająca dwójkę. To było jasne co robili. Lukas gwizdnął i stanął na słupku. Mateusz i Eryk zatrzymali się.
            - Wystarczy, panowie. Wiem na co was stać! – krzyknął i wskazał im brzeg. – Chwila przerwy.
            Zeskoczył ze słupka i podszedł do swojej drużyny, komplementując ich umiejętności, ale też mówiąc nad czym, według niego, należy popracować. W tym czasie Eryk i Mateusz wyszli z wody i usiedli na brzegu. Dziewczyny z grupy utkwiły spojrzenia w ich zmęczonych ciałach.
            - Jestem lepszy – warknął Eryk. Mateusz uniósł zaintrygowane spojrzenie.
            - Wcale nie.
            - Jasne, że tak. Dawałem ci fory – prychnął. – Może masz ochotę się ze mną ścigać?
            - A co teraz robiłem?
            - To się nie liczy. Mam na myśli prawdziwy wyścig – nachylił się ku niemu i zniżył ton do szeptu. – Dzisiaj w nocy, gdy nikogo tu nie będzie. Co ty na to?
            Mateusz zawahał się. Wczorajszej nocy pojawił się samotnie na basenie i nakrył go Lukas. Obiecał mu, że już nie będzie pływał sam po ciszy nocnej. Nie chciał zawieść swojego opiekuna, który wydawał się być całkiem w porządku...
            - Boisz się? – spytał Eryk, gdy dostrzegł to wahanie.
            Mateusz zmarszczył czoło.
            - Nie. Przyjmuję wyzwanie.
            - Świetnie.
            Skrzyżowanie błękitnych i złotych oczu stworzyło iskry.
            - O czym tak szepczecie? – Zaraz za nimi kucnął Lukas. – Co?
            - O naszych wynikach – odpowiedział bez mrugnięcia powieką Eryk. – Byłem lepszy.
         - Muszę cię zasmucić Eryku, ale to Mateusz był szybszy – uniósł swój clipboard i pokazał swoją tabelę wyników. – Ale jesteś tuż za nim…
            Mateusz uśmiechnął się z satysfakcją, a Eryk prychnął.
           
***

            Popołudnie upłynęło drużynie pływackiej pod znakiem tenisa. Gdy dotarli na kort, Lukas i Oliwia rozgrywali mały pojedynek i widać było, że Lukas sromotnie przegrywa. Latał za piłką jak głupi, a Oliwia się nawet przy tym nie zmęczyła.
            - Jest i moja drużyna! – uśmiechnął się Lukas, gdy dostrzegł wlewających się na kort nastolatków. – Pozwól, że na tym skończymy, Oliwio, bo stracą do mnie resztki szacunku…
            - Nie ma sprawy – sprawnie zarzuciła rakietę na ramię. – A więc to twoi pływacy, co?
            - Jedni z najlepszych – zapewnił Lukas. – No dobra, drużyno! Pierwsza lekcja tenisa z Oliwią! Zostawiam was w jej delikatnych dłoniach i pod jej opieką. Do zobaczenia na wieczornym treningu!
            Ten pomysł przywitali z jękiem bólu, bo jeszcze dokładnie nie odpoczęli po poranku.
            - Cześć wam, jestem Oliwia – przedstawiła się dziewczyna. Musiała być w wieku Lukasa lub trochę starsza. – Weźcie rakiety z tamtego rogu i zaczynamy!
            Lukas bardzo się pomylił, używając wobec Oliwii określenia „delikatna”. Była silna, władcza i nie przyjmowała sprzeciwu. Narzucała duże tempo treningu i po wyjaśnieniu kilku prostych zasad, podzieliła ich w pary i grali przeciwko sobie.
            - Wyżej ręka! – krzyczała. – Szybciej! Biegnij!
            Wydawanie komend wydawało się być jej ulubionym zajęciem. Nie cackała się. Na pewno nie.
            Najciekawszy mecz rozegrał się między Mateuszem a Normanem, którzy trafili do jednej pary. Mimo swojej ogólnej ślamazarności, Norman grał bardzo dobrze i to właśnie do niego Oliwia miała najmniej uwag. Za to cała reszta opuszczała kort z poczuciem beznadziejności.
            - Norman, nie wiedziałam, że tak dobrze grasz w tenisa! – pochwaliła go Maja.
            - Ja też nie.
            - Zaraz… to nigdy nie grałeś w tenisa? – zdziwiła się.
            - Nie – pokręcił głową. Sprawił tym, że Mateusz, Eryk, Maja i Paulina wymienili się spojrzeniami. Norman tego nie dostrzegł, wyraźnie zainteresowany czymś innym. – Trochę zgłodniałem… - przyznał za to. Idąca za nim czwórka wypuściła powietrze z płuc.
            Pod wieczór Lukas znów zabrał ich na otwarty basen i kazał pływać, ale tym razem sam wszedł do wody. Dziewczyny, które przyszły go oglądać, jęknęły z zachwytu, gdy pokazał swoje ciało i nogi opięte w ciasny materiał.
            - Wieczór to moja ulubiona pora, aby pływać – wyjaśnił wszystkim. – No to, zapraszam. Pływamy!
          Ten dzień był monotonny, ale bardzo wyczerpujący. Ciągłe pływanie potrafiło się odbić na organizmie, który domagał się odpoczynku. Dlatego Lukas dzisiejszego dnia nie trzymał ich długo, twierdząc, że teraz na pewno zasną.
            Gdy wychodzili z wody, Norman trząsł się jak osika. Wieczór był chłodny, a jego szczupłe ciało zdawało się nie być na to przygotowane. Lukas zakończył trening i żegnał się ze wszystkimi. Życzył dobrej nocy, a także zapewniał, że kolejny dzień będzie o wiele przyjemniejszy. Dostrzegł w międzyczasie Normana, który wyglądał naprawdę źle. Przełknął ślinę, po raz któryś, gdy na niego patrzył.
            - Norman? – podszedł do niego.
            - T-t-tak? – spytał, szczękając zębami.
            - Masz – podał mu swoją jasną bluzę. – Bo zamarzniesz. Mi nie jest zimno.
            Norman przyglądał się mu chwilę, a potem skinął głową. Wziął od niego za dużą bluzę i założył ją. Dziewczyny prawie spadły z ławek, gdy to zobaczyły, ale oni nie dostrzegli ich reakcji. Z jakiegoś powodu byli całkiem zażenowani. Lukas uśmiechnął się szeroko.
            - Cieplej?
            - Tak. Dziękuję – odpowiedział nieśmiało i ruszył w kierunku szatni. 
            - Wunderbar – mruknął pod nosem Lukas, a potem przeciągnął się, za co został nagrodzony kolejnym westchnięciem. Sam wskoczył do wody, aby jeszcze popływać i trochę się ostudzić.

***

            - Przywiozłeś tu tablet? – zdziwił się Mateusz, gdy znaleźli się już w swoim pokoju. Integrowali się, siedząc na podłodze i jedząc paczkę chipsów, które podał im Norman. Sam Norman za to nie odzywał się za dużo, przeglądając jakąś książkę z wyraźnym znudzeniem na twarzy.
            - Oczywiście, że tak – prychnął Eryk w odpowiedzi. – Chcę wiedzieć co się dzieje na świecie. I chcę kontaktować się ze znajomymi.
            - To obóz sportowy. Wysiłek umysłowy też ci się przyda. Spójrz na Normana, czyta książkę.
            - Nie polecam jej dla kogoś kto nie ma mocnego żołądka – wtrącił cicho.
            - Co tam w ogóle czytasz? – zainteresował się Mateusz.
            - Pachnidło…
            - Brzmi gejowsko – zarzucił Eryk.
            - Historia mordercy – dodał.
            - Ooch… to zmienia postać rzeczy – przyznał. – No dobra, wybiła godzina ciszy nocnej. Gotowy? – posłał Mateuszowi dwuznaczne spojrzenie.
            - To dopiero zabrzmiało gejowsko – zauważył Norman, a Mateusz parsknął śmiechem.
            - Nie! Po prostu mamy z Mateuszem interes do załatwienia – dźwignął się z podłogi.
            - Dalej brzmi gejowsko.
         - Idziemy się ścigać – wyjaśnił Mateusz, a Eryk syknął w jego kierunku, jakby wydał najpilniej strzeżony sekret. – No co? I tak by zauważył, że wychodzimy.
            - Ścigać? Na basenie? – zdziwił się Norman i zamknął książkę. – Nie możemy pływać po ciszy nocnej…
            - Dlatego to takie ekscytujące.
            Norman zastanowił się chwilę.
            - Tak, chyba macie rację – przyznał i wstał z podłogi.
            - A ty gdzie?
            - Będę wam towarzyszył jako sędzia. Nie spodziewam się po waszej rywalizacji, że będziecie grać uczciwie…
            Mateusz i Eryk wymienili spojrzenia. Po chwili zastanowienia, skinęli głowami.
            Tak więc, ostrożnie, we trójkę opuścili swój pokój i najciszej jak umieli zeszli na drugi basen, który znajdował się w budynku. Drzwi były otwarte, a samo pomieszczenie było całkiem przerażające. Odbijające się w wodzie światło falowało po ścianach i suficie, nadając temu wszystkiemu trochę mrocznego charakteru. Każdy ich krok rozbrzmiewał echem.
            - Niezły klimacik, co? – szepnął Eryk.
            - Byłem już tak na basenie. – Mateusz zaczął się rozbierać. Mówił normalnym, pewnym głosem, który został zwielokrotniony przez echo. – Pospieszmy się.
            - Jasne. – Eryk też zaczął się rozbierać i po chwili obaj byli w kąpielówkach. W międzyczasie Norman tłumaczył wymyślone na szybko zasady.
            - Cztery baseny do przepłynięcia – powiedział, zbliżając się do słupków startowych. – Najszybszy wygrywa. Przypominam, że im szybciej wam pójdzie, tym szybciej stąd wyjdziemy i zwiększają się nasze szanse, że nikt nas nie nakryje.
            Mateusz i Eryk stanęli na słupkach startowych po obu stronach Normana.
            - Na moje „trzy”, startujecie – uniósł dłonie. – Jeden… dwa… trzy! – przeciął nimi powietrze, a oni wskoczyli równo do wody. Norman rozejrzał się i zdał sobie sprawę ile hałasu robią, gdy pływają. Zwłaszcza, gdy było już ciemno.
           Na prowadzenie od razu wysunął się Mateusz, ale widać było, że znów nie daje z siebie wszystkiego. Norman obserwował go uważnie.
           Wyścig trwał, a oni rozchlapywali wodę we wszystkie strony. W pewnym momencie Eryk wyprzedził Mateusza. Norman uniósł brwi. Mateusz celowo zwalniał, a przy nawrotach popełniał podstawowe błędy, których osoba doświadczona nie powinna nawet kojarzyć.
            Cztery baseny później to Eryk dopłynął jako pierwszy i wystrzelił rękę w powietrze, ochlapując przy tym Normana.
            - Wygrałem! – Prawie krzyknął w twarz Mateusza. Brunet zdjął gogle i skinął głową.
            - Winszuję…
            - Ha! Jestem lepszy! Po całym dniu pływania, dalej mogę cię pokonać…!
            - Nie chcę was poganiać, ale jesteście w basenie po ciszy nocnej i jesteście strasznie głośno – przypomniał Norman. Tamci drgnęli i czym prędzej wszyli na brzeg. Już się wycierali, gdy usłyszeli czyjeś kroki i odgłosy rozmowy. Popatrzyli po sobie.
            Czym prędzej zgarnęli swoje ciuchy i przemknęli do małego pokoju obok, w którym schowane były przybory do czyszczenia basenu. Ledwo się tam we trójkę zmieścili i ocierali się o siebie. Norman był niezadowolony z tego, że przez nich był mokry.
            -… co robić? – usłyszeli głos Lukasa. – Trochę się zagubiłem.
            - Po prostu rób swoje i tyle. – Rozmawiał z Oliwią. Wszędzie by rozpoznali ten władczy głos. W końcu słyszeli go przez większość popołudnia. – To nie jest dobry pomysł, wiesz o tym.
            - Wiem, wiem – odpowiedział wyraźnie skruszony. – No nic, jakoś dam radę. Hej, rozmawiałaś z tym nowym?
            - Cyrusem? Tak. Dzisiaj na obiedzie.
            - Wiesz kim jest? – Dało się słyszeć ekscytację w tym pytaniu.
            - O Boże, on też? – jęknęła.
            - Nie, nie! On jest jednym z Siedmiu Cudów!
            Oliwia milczała jakiś czas.
            - Siedmiu Cudów? A co to?
            - Nie wierzę! Taka fanka sportu jak ty nie słyszała o Siedmiu Cudach?
            - Nie, nie słyszałam o tych Cudach i zaraz się na ciebie zdenerwuję!
            - Siedem Cudów to… zaraz… ktoś tu pływał?
            Cała trójka przełknęła śliny i nie poruszyła się ani o milimetr. Mimo, że  powietrzu unosił się kurz ze szczotek, który korcił ich nozdrza do wydania kryjówki.
            - Może Radek? – zasugerowała Oliwia. – Mówił, że dzisiaj idzie popływać.
            - Hmm… może – przyznał Lukas.
            - Powiedz mi lepiej co z tym Cudem?
            - Długo tak będą gadać? – szepnął Eryk. Pozostała dwójka posłała mu zdenerwowane spojrzenia.
            - Chodź, opowiem ci przy herbacie.
            - To czemu mnie tu ciągnąłeś?!
            - Sam nie wiem. Myślałem, że ty prowadzisz.
            - Ugh! – wydała z siebie jęk niezadowolenia, a potem usłyszeli charakterystyczny dźwięk uderzenia otwartą dłonią o czoło. Lukas i Oliwia wycofali się z basenu, ale trójka w składziku dalej milczała przez kolejnych kilka minut. Dopiero wtedy odważyli się wyjść i ostrożnie rozejrzeli się po basenie. Woda zdążyła się już uspokoić.
            - Mało brakowało – szepnął Norman i odetchnął.
            - Idziemy. Szybko – zarządził Mateusz.
            - I tak będę szybszy – szydził Eryk, chcąc przypomnieć kto wygrał ich mały pojedynek. Mateusz obdarzył go jedynie ponurym spojrzeniem, co wprawiło Eryka w stan radości.
            We trójkę, ostrożnie, wrócili do swojego pokoju. Tej nocy nikt ich nie przyłapał za to mieli sporo zabawy, gdy usiedli na podłodze i snuli scenariusze co by było gdyby Lukas jednak ich przyłapał.


__________________________________________________________

            No dobrze, skoro już zakończyłem Pierre i Raimundo, mogę zająć się kolejnymi opowiadaniami. Tak więc, postaram się wrzucać części Trzech Stanów Skupienia częściej. W końcu sam muszę się też zmobilizować do pływania!

            Jeżeli macie jakieś propozycje muzyki do opowiadania, zapisujecie je w komentarzach lub wyślijcie na mojego maila: autorpir@gmail.com

           Dołączajcie do Obserwatorów po prawej stronie i na przyszłość: dział Dziennik to taki spis rozdziałów. Nazwałem to dziennik, bo będę opisywał kolejno dni zmagań na obozie :)

            Do poczytania!

32 komentarze:

  1. Ok, trzy razy TAK :D
    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam pewną teorię, którą zapewne każdy potwierdzi. Lukasowi podoba się Norman *.* Jestem na TAK! To było takie urocze, kiedy pożyczył mu swoją bluzę.
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału. ~ Amanda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, Mateusz i Eryk zdecydowanie będą wrogami...
    O co chodziło w rozmowie Lukasa z Oliwią? Czemu Mateusz dawał fory Erykowi? Żeby nie odkrył w nim Rekina? Hm... To ma sens. Tylko to trochę głupie...
    Super część :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zwykle zajebiste *.*
    Aaa! Paring Lucas x Norman <3
    Lucas z Oliwią pewnie gadał o swojej orientacji... no nie? (i tak wiem, że na to pytanie nie odpowiesz xd)
    Ja chcę jakąś gejowską sytuację pomiędzy Erykiem i Mateuszem! Błaaagam! ^^
    Obyś dodał jak najszybciej kolejny rozdział już nie mogę się doczekać!

    Pozdr Drocell

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie znaczenie ma tutaj słówko 'Wunderbar'? Tłumacz podaje kilka definicji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem znaczt to tyle co "cudownie"

      Usuń
    2. Tak też mówi tłumacz, ale podaje również określenie 'zadziwiający', a dla mnie między tym a tym przymiotnikiem jest spora różnica. Chciałabym po prostu wiedzieć jak mam interpretować to słowo, bo na tę chwilę do końca nie wiem.

      Usuń
  6. "Pachnidło"- koszmar mojego zmysłu powonienia...
    Jeżeli takie jęki wywołała wśród sekcji pływackiej lekcja tenisa, to co będzie kiedy spotkają się z Cyrusem???? hahahahah nie mogę się tego doczekać :) Oliwia i Cyrus mają podobny styl przeprowadzania treningów :)
    Podobało mi się zachowanie Mateusza podczas wyścigu, nie wyszedł na tchórza podejmując wyzwanie i pozwolił wygrać Erykowi. Pewnie w myśl zasady" bądź mądrzejszy i ustąp " :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyżby Lukas zauroczyl się w Normanie ? :P
    Kto się czubi ten się lubi :D .. Mateusz chyba specjalnie dal wygrać Erykowi ;p


    Damiann

    OdpowiedzUsuń
  8. Wywnioskowałem, że Lukas jest gejem :P I bardzo mnie to cieszy :) Czekam na dalsze wątki opowiadania, szczególnie z Cyrusem i Mateuszem. Ich najbardziej polubiłem. Tj. Lukasa i Mateusza.
    Pozdrawiam!
    Maciek

    OdpowiedzUsuń
  9. Wreszcie kolejny dzień obozu *v* Nie mogłam się go doczekać. I ta scena z Lukasem i Normanem...

    P.S. Wiadomo już co ile będą dodawane nowe rozdziały?Bo jeszcze nie ma dat w dzienniku...

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział, I Fajnie sie to czyta. Jestem ogromnie ciekaw co dalej . I nie ma co sie zastanawiać, Lukas to gej :). I bardzo git.A ja nadal smutam za PiR .. Heavy Metal Lover by Gaga ,Osobiście kochaaaam te piosenke.

    OdpowiedzUsuń
  11. Yey *.*
    Rozdziałek kolejny. Zaczynają się nowe zabawy. Ta ich rywalizajca jest barzo pomysłowa ;D
    Zaś Lukas jaki czuły się robi w stosunku do Normana *.*
    Yeeey~~

    OdpowiedzUsuń
  12. Yey, nowy rozdział ^-^
    Jak zawsze świetnie napisany ;3
    Jejku, na prawde strasznie polubiłam Normana <3 milutki jest.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mógłbyś konkretniej pisać o pływaniu ?? Mam na myśli opisanie jakimi stylami pływają, kto w czym jest najlepszy itd. A i mógłbyś na przyszłość "raz, dwa i trzy" zamienić na startowe gwizdki, albo chociaż na "na miejsca ... HOP!" bo takie są komendy zazwyczaj :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie nie mógł akurat zamienić " raz, dwa, trzy" na startowe gwizdki, ponieważ chłopacy pływali tak jakby nielegalnie w nocy. To by było za głośne xD

      Usuń
    2. to to wiem ale na poźniej mówię, a teraz są po prostu zawody pływackie więc jestem uczulony :D

      Usuń
  14. Witam, witam,
    rozdział rewelacyjny, Norman ninja to było bardzo dobre. Rywalizacja Eryka i Mateusza o uwagę Mai wspaniały pomysł, i może na tej płaszczyźnie wiele się zdarzyć i może być wiele śmiechu... Nawet Lucak zauważył, ze oni między sobą rywalizują o uwagę Mai... Miny wszystkich rewelacyjne jak dowiedzieli się, że Norman pierwszy raz grał w tenisa... totalny szok... Wieczorny wyścig Eryka i Mateusza, no i sędziuje Norman, choć zastanawia mnie dlaczego Mateusz dał wygrać Erykowi, czyżby chciał utrzymać jak najdłużej się da tą informację, że jest znany jako „Rekin”?...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie i gorąco Basia

    OdpowiedzUsuń
  15. Nindża Norman ! Prześwietne.
    Rozdział był fajny i wyczuwam parę Lukas x Norman ^ ^
    A trenerka Tenisa jest moją imienniczką ^ ^ Cieszę się, że utrzymuje dobry kontakt z Lukasem.
    Pewnie wtedy rozmawiali o Lukasie i jego orientacji..
    Również oczekuje nadejścia Cyrusa ! Niech wymęczy swych podopiecznych ~
    Wyścig też fajny, pewnie Mateusz nie chce żeby ktoś wiedział że jest Rekinem i przegrał celowo.
    Pozdrawiam ~

    OdpowiedzUsuń
  16. Mraaał. Kurczę, aż się zasłodziłam jak sobie wyobraziłam takiego Normana w bluzie. Sama słodycz. Co do wyścigów Eryka i Mateusza *kurda, przy pierwszym prawie napisałam Leon* no noooo~. Tak, po raz kolejny czuję satysfakcję po przeczytaniu twojej twórczości.
    ~Zołza

    OdpowiedzUsuń
  17. Najchętniej to bym zobaczyła Lukasa razem z Mateuszem, ale na to szans chyba za dużych nie ma. Eh. No, niemniej jednak opowiadanie baaardzo mi się podoba i niecierpliwe czekam na kolejny part!

    OdpowiedzUsuń
  18. Wreszcie nowy rozdział, aww!
    Norman i Lukas, omg. To mi się podoba, baaardzo. Chaiłabym, żeby coś z tego było :33
    Jestem niezwykle ciekawa, kto w tym opowiadaniu jest gejem. Domyślam się, że Lukas. Co do Normana mam wątpliwości, ale mam nadzieję, że jest homo. :D
    Ale skoro Mateusz jest głównym bohaterem, to zapewne też... Hm.. A Eryk? On się wydaje być stuprocentowym heterykiem. Ja to bym z całej czwórki zrobiła gejów. :D Nie chciałabym niespodzianki w stylu - Lukasowi podoba się Norman, ale ten drugi jest hetero. Grr.. Chociaż znając Ciebie zaskoczysz nas i to pewnie pozytywnie. :D
    Norman cały czas pozostaje moim ulubieńcem. :)
    Dodaj jak najszybciej następny rozdział! ;)

    Nivan.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeej, to jest super :)
    W tym przypadku zgadzam się z Nivan, Norman i Lukas *.*
    Co do Mateusza, to mam nadzieję, że też jest homo, no ale nie wiedziałabym za bardzo z kim go sparować, dobrze, że ty jesteś szefem xd
    Piszesz świetnie, czekam na kolejny rozdział.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  20. http://data.whicdn.com/images/58358543/tumblr_ml6uc4Z4cX1s5sabvo1_500_large.jpg
    HUEHUEHUE :D
    M.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam przeczucie , że Oliwia i Lukas rozmawiali o Normanie .
    Pisz to szybciej Autorze jestem niecierpliwa :D
    A tak naprawdę to podobał mi się bardzo rozdział < 3
    Weny , Weny i jeszcze raz Weny !

    OdpowiedzUsuń
  22. Naprawdę nie mam słów, to jest po prostu cudowne ^^
    Nie mogę się doczekać następnych rozdziałów,
    weny! ^^

    OdpowiedzUsuń
  23. Fajnie ukazana rywalizacja między Mateuszem a Erykiem, co dziwniejsze, iż pomimo jawnej wrogości, wydaje mi się całkiem prawdopodobne, że mogą się zaprzyjaźnić, no może zakolegować. Poza tym ciekawie przedstawione relacje w grupie niebieskich, wprowadzenie pozostałych osób jest dobrym pomysłem, jak nic widziałabym Paulinę z Erykiem.
    No i mamy Łukasza, zagubionego geja, oj będzie ciekawie , szczególnie z taką Oliwią „O Boże, on też?” przy boku.
    Norman, zdecydowanie polubię tego chłopaka, tak jak pokochałam Mikołaja, którego bardzo mi przypomina. Poza tym jak nic będzie on czarnym koniem tych zawodów 
    Z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój wydarzeń.
    Dominikalem

    OdpowiedzUsuń
  24. Hhehe, Nice!!! Jestem na siebie zły, że tak późno przeczytałem tą część. Ale za to się uśmiałem heheh. Bardzo fajne i zabawne momenty. :) Widać, że Autor z wprawy nei wychodzi hhihih. I odwołanie do Brakującego Elementu oczywiście. Jka się cieszę, że Norman był tutaj w sporej części rozdzialiku, bo jest to moja zdecydowanie ulubiona postać jeszcze znaim się zaczęło to opowiadanie, w sensie czytania ich BIO. Oj cóś tu będzie z tym Normanem i Lukasem widzę :) Bardzo słodko...:P

    Pozdrawiam Autora i veny życzę jak zawsze. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Witaj Silver!
    Podejrzewam, że wypadałoby skomentować każde z Twoich opowiadań oddzielnie, ale chyba nie mam na to siły, więc pozwolisz, że rozpiszę się nieco w tym miejscu. W każdym bądź razie wiedz, że każde przeczytałam, choć z P&R w którymś momencie zrezygnowałam.
    Naprawdę lubię Twój styl i Twoje teksty, mimo, że kiedy trafiłam na pierwszy byłam jeszcze głodna niefankikowych scenek, którymi nie rzucałeś na prawo i lewo. Ale i tak mnie zaintrygowałeś i zostałam, czekając na to, co dalej napiszesz. Przy Brakującym Elemencie wchodziłam na Twojego bloga minimum raz dziennie, bo może już coś jest! I płakałam momentami, a szczególnie to chyba w tym momencie, w którym płakali zapewne wszyscy, choć może nie wszyscy się przyznają. Było z uczuciem mimo, że gdzieniegdzie lekko naciągane, ale pochłonęło mnie do reszty i przepadałam wtedy do końca. I chciałam więcej, więc czekałam na Drugą Stronę. Na początku śmieszył mnie wątek Talii, później, przyznam szczerze, po prostu się w niego mocno wkręciłam i, kiedy gdzieś pod koniec czytelnicy zaczęli nieco marudzić, naprawdę bałam się, że zrezygnujesz i tego nie pociągniesz. Pociągnąłeś, a ja jestem Ci wdzięczna, jak dla mnie mogło być tam nawet więcej tajemnic, strzelania, ran i płaczu. Oliver i Marlon byli uroczy, a ten moment, kiedy Alan czekał jak Oliver załatwi bilety… och, uśmiałam się, kiedy zrozumiał. Trochę taka patetyczna wyszła ta mowa Alana o wyborach i tym, co w życiu ważne, ale chyba tak to miało być, w końcu to Twoje opowiadanie. Brakowało mi ostatniego spotkania, choćby tego, że Alan dzwoni do drzwi Arona, ten otwiera i zamiera… Ale prawda jest też taka, że w Twoich tekstach zakończenia zawsze pozostawiają pewien niedosyt. Ostatecznie to chyba dobrze, bo chcemy Cię ciągle więcej, o czym najlepiej świadczy ilość komentarzy, które dostajesz.
    A teraz jeszcze kilka słów do TSS. Zaczyna się dobrze. I spokojnie, mimo wszystko. Chcę więcej informacji o Rekinie, chcę już zajęcia z Cytrusem i, żeby młodzi odkryli o co chodziło z Cudami, i chcę rozwinięcia wątku Norman-Lukas i… Hm, po prostu po dwóch rozdziałach ciężko napisać inteligentny komentarz, za to pomysłów na rozwinięcie poszczególnych wątków mam mnóstwo. Nic, w każdy razie opowiadanie zapowiada się równie dobrze, jak poprzednie i z pewnością będę je śledzić. Nie obiecuję komentarzy pod każdym rozdziałem, ale raz na jakiś czas, kiedy znajdę chwilę, na pewno coś napiszę.
    Pozdrawiam, Justa

    OdpowiedzUsuń
  26. Według dziennika miał być dzisiaj rozdział. Będzie, czy jednak nie?

    OdpowiedzUsuń
  27. Eryk... już go nie lubię, zdaje się być taki dziecinny ;)
    JAK OLIWIA MOGŁA NIE WIEDZIEĆ KIM JEST CYRUS?! JAK!?!?
    Po tym - "Przełknął ślinę, po raz któryś, gdy na niego patrzył." również, jak inni, twierdzę, że Lukas (dalej mój ulubieniec) zakochał się w Normanie, który swoją drogą ma dość komiczne imię, które kojarzy mi się z innym imieniem - Roman.

    OdpowiedzUsuń