Opowiadanie inspirowane jest anime Free!

piątek, 21 czerwca 2013

Rozdział 9 - Różnica wieku



Rozdział 9
Różnica wieku




            Kolejny dzień na obozie zaczął się dla drużyny Niebieskich od pracy w kuchni. Te wczesne pobudki były źródłem ich obietnic odnośnie wygranej w kolejnym zadaniu. Radek nie powiedział jaka kara jest przewidywana dla przegranych, ale ostatnio też tego nie zrobił, a więc wszystkie cztery drużyny były przygotowane na to, że przegrani mogą liczyć się z jakąś nietuzinkową pracę.
            Odnośnie drugiego zadania nie pojawiła się jeszcze żadna wskazówka, ale zdecydowana większość obozowiczów podejrzliwie patrzyła w kierunku lasu. Nie było chyba nic bardziej przerażającego niż las nocą, a więc wszyscy snuli swoje teorie.
            - Powiedz – poprosił Norman, gdy szedł z Lukasem do szatni, by przygotować się na trening. Opiekun Niebieskich był zawsze ze swoją drużyną, nawet gdy musieli rano robić śniadania. To bardzo krzepiło serca. Teraz jednak kierowali się na swój codzienny trening. – Poooowiedz.
            - Nie mogę, Normanie – westchnął Lukas. – Nie mogę powiedzieć co będzie drugim zadaniem. Wtedy nie będzie niespodzianki…
            - Ale ja nie chcę niespodzianki! Coś co sprawdza odwagę musi być straszne, a ja nie lubię się bać.
            - Jasne, jasne – zaśmiał się Lukas. – Dlatego cały czas proponujesz, abyśmy obejrzeli jakiś straszny film?
            - Skoro już masz tu komputer…
            - Powiedz mi, Normanie, czy twoi współlokatorzy nie zauważają twoich zniknięć?
            - Nie – pokręcił głową. – Są zbyt zajęci swoją rywalizacją. Znaczy, Mateusz się mnie kiedyś o to spytał, ale powiedziałem, że chodzę sobie popływać. Nie interesują się tym.
            - Może to i lepiej? – zamyślił się Lukas, gdy weszli do szatni. – Hę? Nikogo nie ma?
            - Myślę, że już się przebrali – zastanowił się Norman. Potem sens tych słów wraz z wnioskami dotarły do ich głów. Byli sami w szatni. Norman się zarumienił i podszedł do szafki, którą już sobie upodobał od samego początku pobytu. Stanęli tyłem do siebie i przebierali się w milczeniu, zwalczając pokusę, aby siebie podglądać. O ile Lukas wytrwał w tym postanowieniu, ciekawskie oczy Normana zawędrowały w kierunku swojego chłopaka. Właśnie naciągał na siebie kąpielówki, które opięły jego muskularne uda i łydki. Zawsze podobało mu się to, że Lukas nosi bardzo długi strój kąpielowy.
            Odwrócił wzrok, całkowicie speszony.
            - Gotowy? – spytał Lukas.
            - Erm… - spojrzał na wybrzuszenie w kąpielówkach. – Jeszcze muszę skoczyć do łazienki, a potem do was dołączę, zgoda?
            - Jasne, Nor. – Lukas pocałował go w tył głowy, zatapiając nos w jego blond włosach. – Do zobaczenia.
            Dotyk Lukasa był elektryzujący i wszystko wskazywało, że niebezpiecznie byłoby teraz wejść do wody. Gdy drzwi trzasnęły, Norman otarł czoło i westchnął. Musiał się uspokoić, bo tak na basenie się nie mógł pojawić.

***

            Przy basenie dało się wyczuć pewne napięcie, gdy Mateusz rozmawiał z Wiktorem po jednej stronie basenu, a Eryk z Kubą po drugiej. Maja i Paulina obserwowały to zafascynowane.
            - Będą się bić? – spytała Paulina. – Myślisz?
            - Nie, no co ty? – zdziwiła się Maja. – Myślę, że po prostu… czują się rywalami.
            - Chłopcy... – westchnęła Paulina bezradnym głosem.
            Na otwartym basenie pojawił się Lukas. Zmrużył oczy od słońca i jęknął.
            - Mein Gott… - pokręcił głową. – Es ist heiß… - klasnął w dłonie. – No dobrze, drużyno! Gotowi na trening? Myślę, że z chęcią wskoczycie dziś do wody. Nie będę was za bardzo męczył, bo wiem co przygotował dla was Cyrus…
            Wszyscy jęknęli, bez wyjątku.
            - Nie ma się czego bać, to bardzo przyjemna osoba, gdy nie wczuwa się w rolę kapitana… - zamyślił się chwilę. – No nic! Na miejsca!
            Po kilku minutach wszyscy już byli w basenie i pływali kilka jego długości, a Lukas chodził przy krawędzi i notował wyniki. Głównie skupiał się na Normanie. Po części dlatego, że lubił patrzeć jak to blade ciało pracuje w trakcie pływania, ale po części też dlatego, iż Norman faktycznie robił widoczne postępy.
            W głowie Lukasa pojawiała się próżna myśl, że to dzięki niemu, ale musiał też oddać Normanowi co jego – chłopak naprawdę się starał. Ich dodatkowe zajęcia się opłacały. Co prawda brał w nich udział jeszcze Wiktor, więc nie mieli jak wyrazić czasem swoich czułości, ale to im nie przeszkadzało. Potem przeniósł wzrok ze swojego ukochanego na Eryka, który wydawał się być dzisiaj rozkojarzony.
            - Eryku – ukucnął przy słupku startowym. Eryk wynurzył się z wody i spojrzał na swojego trenera. – Musisz poćwiczyć nawroty…
            - Staram się – jęknął. – Tracę kilka cennych sekund. Nie to co Mateusz…
            - Może i Mateusz robi dobre nawroty, ale to Kuba robi najlepsze – wskazał na blondyna, który właśnie dopłynął do mety. Ściągnął okulary, a jego błękitne oczy błysnęły.
            - Mowa o mnie?
            - Już z tobą rozmawiałem o nawrotach, prawda?
            - Taaa… podobno najlepszy i te sprawy – potarł dumnie nos. – To bardzo efektowne…
            - Pomożesz Erykowi w ćwiczeniach tych nawrotów?
            - Hę? – zdziwił się i spojrzał na Eryka. Ten nie wyglądał na zadowolonego z powodu otrzymywania pomocy. – No nie wiem, on może mnie utopić samym spojrzeniem…
            - Nie wygłupiaj się. – Lukas wywrócił oczami. – Musimy sobie pomagać, w końcu jesteśmy drużyną. Moje nawroty nie są tak dobre jak twoje Kuba, i to ci przyznaję.
            - Przestań, bo się zarumienię. – Kuba machnął ręką. – Dobra, mogę pomóc, czemu nie?
            - Świetnie – uśmiechnął się Lukas. – Będę was obserwował.
            Gdy odszedł, Eryk spojrzał zdenerwowany na Kubę.
            - Nie potrzebuję twojej pomocy.
            - Jakoś mnie to nie dziwi – wzruszył ramionami i ponownie założył gogle. – I niespecjalnie obchodzi. Znasz moją propozycję.
            Ruszył dalej, odbijając się stopami od ściany. Eryk oglądał się za nim przez jakiś czas, a potem wyszedł z basenu. Usiadł na słupku startowym i obserwował nawroty Kuby. A sam blondyn, uśmiechał się pod nosem, bo dostrzegł, że Eryk jednak próbuje się czegoś od niego nauczyć.

***

(Dla przyjemności czytania polecam włączyć ten utwór)
Passion Pit - Take a Walk
            - Drużno Niebieskich, cenię sobie, że jesteście punktualni – pochwalił ich Cyrus, gdy już stali w rzędzie na boisku do koszykówki. Żar lał się z nieba, a z ciał – pot. Wszyscy wycierali się frotkami lub o rękawy. Jedynie Cyrus wyglądał jakby sam był jednym z jasnych promieni słońca. – Dzisiaj kontynuujemy trening koszykówki. Planowałem bieg dookoła jeziora w ramach wzmocnienia nóg… - przerwał mu głośny jęk zaskoczenia. – Ale biorąc pod uwagę dzisiejszy upał, nie chcę doprowadzić was do poparzeń skóry czy chociażby zasłabnięć z wysiłku – popatrzył po wszystkich i wywrócił oczami. – Tak, Cyrus ma swoją dobrą stronę. Plotki o moich sadystycznych skłonnościach są przesadzone…
            Sprawił, że Niebiescy się zaśmiali.
            - A więc, skoro już skończyliśmy część komiczną, przejdźmy do tragedii. Weźcie piłki i ustawcie się pod koszami. Dzisiaj poćwiczymy waszą celność. Proszę się postarać bo za nietrafienie będą kary.
            Znów wszyscy jęknęli, ale Cyrus nie zwrócił na to uwagi. Potem ustawili się pod koszem i próbowali trafić. Kubie szło całkiem dobrze, ale reszta musiała robić pompki, biegać dookoła boiska lub robić skłony. Cyrus nie dawał nikomu odpocząć i po prawie dwóch godzinach rzucania do kosza, większość osób położyła się na boisku, aby odnaleźć w sobie resztki energii. Cyrus i Lukas stali pomiędzy nimi i rozglądali się po obolałych.
            - Hm… ten bieg przy jeziorze może nie byłby taki zły? – zaproponował Lukas.
            - Przy najbliższej okazji. Pamiętajcie, aby teraz należycie odpocząć.
            - Uch, Cyrusie, nie sądzę, aby byli w stanie robić coś innego…
            Po kilku minutach pływacy opuścili boisko, obserwowani przez koszykarzy. Teraz oni mieli zajęcia z Cyrusem i wszyscy wyglądali na podekscytowanych.
            - Może ci pomóc? – spytał Lukas Normana, gdy blondyn dalej leżał na boisku. Wyciągnął ku niemu dłoń, a potem pomógł mu wstać. – Dobrze się czujesz?
            - Trochę mi niedobrze, ale nic poza tym – przyznał Norman. – I padam ze zmęczenia.
            - Chodź, koszykarze zaczynają trening – spojrzał na Cyrus i skinął mu głową. Cyrus obserwował ich uważnie, a dopiero potem odwrócił wzrok. Coś się nie spodobało Lukasowi w tym spojrzeniu. Jednak teraz nie miał czasu się nad tym zastanawiać, bo musieli opuścić boisko. Norman szedł o własnych siłach, ale nogi mu drżały.
            - Ten obóz nie jest dla mnie…
            - Bzdury gadasz – sprzeciwił się Lukas. – Pasujesz do tego obozu jak każdy. Niektórzy są po prostu bardziej wytrzymali. I tyle.
            - Mhm…
            - Och, znów masz ponury humor – westchnął Lukas. – Wiem! Idź do siebie, weź prysznic, a potem zejdź na otwarty basen, dobra?
            - Erm… w jakim sensie?
            - W sensie randki. Dzisiaj już macie wolne.
            Norman zarumienił się.
            - Randki? Ale… możemy?
            - A czemu nie? W końcu możemy gdzieś razem posiedzieć i porozmawiać. Nie jest to zakazane. Jak coś to daję ci rady odnośnie pływania.
            - Bez pływania.
            - Czasem teoria się przydaje – podrapał się po głowie. Zatrzymali się w oszklonym holu. – To jak?
            - Za godzinę na basenie?
            Lukas uśmiechnął się.
            - Będę czekać.

***

            Z powodu czasu wolnego Mateusz, Wiktor, Maja i Paulina umówili się, aby trochę odpocząć pod altanką, która była miejsce spotkań obozowiczów. Siedzieli we czwórkę, odkrywając swoje ciała, bo dalej było gorąco.
            - Cyrus mnie prawie dziś zabił – jęknęła Maja. – On naprawdę jest taki surowy?
            - Jest – przyznał Wiktor i poprawił okulary. – Jest bardzo wymagającym kapitanem.
            - Taaak, słyszałam jak Żółci na niego czasem narzekali. – Paulina pokiwała głową. Wiktor spojrzał na nią.
            - Nie o to mi chodzi. On jest kapitanem Elementaris.
            Pozostali jego towarzysze unieśli brwi.
            - Nic mi to nie mówi, Wiktorku. – Maja uśmiechnęła się życzliwie. – Elementaris?
            - To obecnie najsilniejsza drużyna koszykarska w Polsce. W czerwcu wygrali zawody krajowe.
            Maja i Paulina uniosły brwi.
            - Naprawdę? Tak wysoko?!
            - Naprawdę musi być najlepszy, skoro jest kapitanem – przyznał Mateusz. – Widać to po nim. Ma posłuch, jest rozsądny. Istotnie, zdecydowanie najlepszy trener jakiego do tej pory mieliśmy.
            - Ej, ej, ej! A Lukas?
            - Jest za miły – stwierdził Mateusz. – Jasne, pomocny i przyjacielski, ale kapitan powinien być taki jak Cyrus.
            - A ja tam lubię Lukasa – prychnęła Maja.
            - Oczywiście, że tak – zakpił Wiktor. – W końcu to on jest tutaj bożyszczem. Osobiście zgadzam się z Mateusz, Cyrus jest lepszym trenerem.
            - Bo ty się słuchasz Mateusza jak jakiś piesek – zdenerwowała się Paulina, na co okularnik się zarumienił.
            - W-Wcale nie! Po prostu ma rację! Aby osiągnąć sukces, trzeba być surowym wobec siebie i innych!
            - Zdecydowanie bardziej wolę podejście Lukasa – uparła się Maja. – W końcu ktoś powinien cię wspierać w dążeniu do swojego celu.
            - Cyrus też wspiera.
            - Wspiera moją kontuzję ciała… - poprawiła Paulina.
            - Nie rozmawiajmy o naszych zajęciach! – poprosiła Maja i złożyła dłonie jak do modlitwy. – Pogadajmy o czymś innym. Poznajmy się lepiej! Jakie są wasze szkoły? Jak wam poszły matury? O, gdzie się dostaliście?
            - Warszawa – odpowiedział Mateusz.
            - Och, to tak jak ja!
            - Ja też się dostałem do Warszawy – wtrącił Wiktor.
            - Ech, no ja nie. – Paulina wywróciła oczami. – Jeszcze mam rok do tego.
            - Jesteś od nas młodsza? – zdziwił się Wiktor.
            - Jestem w wieku Normana – wyjaśniła. – To chyba nic złego, co?
            - Wybacz, myślałem, że jesteś w naszym wieku…
            - Że staro wyglądam?!
            I tu zaczęła się drobna sprzeczka między Wiktorem i Pauliną, która przerodziła się w poważną debatę o piciu alkoholu. Mateusz obserwował tę dwójkę, a potem jego wzrok padł na Maję. Mimowolnie, uśmiechnął się do niej, a ona odwzajemniła ten gest.

***

            - Przepraszam za spóźnienie! – Norman zbiegł ze schodów jak szalony i zatrzymał się przed Lukasem, który parsknął śmiechem.
            - Spokojnie, nie spóźniłeś się – uspokoił go Lukas. – Sam dopiero co przyszedłem. Poza tym mamy tyle czasu i…
            - Lukas! – usłyszeli i drgnęli. Z korytarza obok wyłonił się Cyrus. Był czerwony na twarzy, a pod ręką trzymał piłkę do kosza. Widać, że dopiero co skończył trening. Obserwował tę dwójkę, wyraźnie zaniepokojony.
            - C-Cyrus? – zdziwił się Lukas. Normanowi zatrzymało się serce.
            - Mogę cię prosić na moment? – poprosił Cyrus. Lukas przełknął ślinę i próbował zachowywać się normalnie. Cyrus poprowadził go na odpowiednią odległość, a potem się zatrzymał i spojrzał na niego nieodgadnionym wzrokiem.
            - O co chodzi, Cyrus…?
            - Wierzę, że czytałeś regulamin tego obozu, prawda? – spytał i odbił raz piłkę od podłogi. Rozległo się głośne echo.
            - T-Tak, ale…!
            - A więc powinniście się bardziej ukrywać – wyjaśnił Cyrus. Lukas zamrugał oczami.
            - Ale… nie wiem o co ci chodzi…?
            - Ty i Norman. To widać, Lukasie. Dlatego, proszę cię, uważajcie na siebie. Wystarczy jedno spojrzenie, aby się domyślić. Wasze gesty, słowa, uczynki…
            Lukas milczał.
            - I teraz gdzie się wybieracie? – spytał Cyrus.
            - Chciałem… z nim tylko pogadać na basenie – podrapał się po głowie. – Randka. Boże, Cyrus, nic nie mów! Proszę! Błagam – przysunął się do niego. – Nie mów nic nikomu!
            Cyrus uniósł brew.
            - Czemu miałbym komuś mówić? Jesteśmy przyjaciółmi, nie wydam przyjaciela – zapewnił Cyrus, a Lukasowi spadł kamień z serca. – Pragnę jedynie tego, abyś na to uważał, bo będziecie mieli przykre konsekwencje. I… - zaśmiał się cicho. – Serio? Randka na basenie? Zabierz go na miasto.
            Lukas zamrugał.
            - Ale…
            - Spokojnie, będę was krył. – Cyrus poklepał go po ramieniu. – Tylko wróćcie przed ciszą nocną.
            - Cyrus… - szepnął Lukas z niedowierzaniem. – Jak…? Co…? Dlaczego to robisz?
            - Bo taka sytuacja jest mi znana. Dwójka chłopaków i nie mogli się przyznać – wyjaśnił. Jego oczy zaszły mgłą wspomnień. – To bardzo smutne, gdy nie można wyznać swoich uczuć… - spojrzał  na Lukasa. – Nie zmarnuj tego wieczora. Zbierajcie się.
            A potem odszedł, kręcąc piłkę na palcu. Lukas obserwował go jeszcze przez kilka sekund, a potem się otrząsnął. Nikt jeszcze nigdy nie był dla niego tak miły i tolerancyjny.
            Spojrzał na Normana, który zbladł jak ściana. Wrócił do niego i podrapał się po głowie.
            - Wydało się? Mamy kłopoty?
            - Tak. Nie – odpowiedział Lukas. – Cyrus będzie nas krył. Wyjaśnię ci…

***

 (Dla przyjemności czytania polecam włączyć ten utwór)
Oasis - Wonderwall
            Spacer po ulicach miasta był bardzo przyjemny, zwłaszcza, że mimo wszystko, wieczór nie poskąpił chłodu. Zaczęło wiać, a na niebie zbierały się chmury. Nikt nie będzie miał problemów jeśli zacznie padać. Nawet Lukas i Norman, którzy przemierzali spokojne ulice miasteczka. Zajadali się lodami, które kupił im Lukas.
            - To moja pierwsza randka – przyznał się w końcu Norman. Jego towarzysz zamrugał oczami.
            - Nie wierzę! Nikt wcześniej nie chciał zaprosić takiego przystojniaka na randkę?
            - Nie… - zasmucił się. Lukas obserwował go chwilę, a potem się uśmiechnął.
            - Cóż, w takim razie moje szczęście – szturchnął go lekko. Na policzkach Normana pojawił się rumieniec. – Zawsze przyjdzie czas – dodał.
            Usiedli na jednej z ławek i zaczęli obserwować fontannę. Była całkiem ładna, umieszczona w centrum miasteczka.
            - Wiesz, że dopiero niedawno do mnie dotarło, że między nami jest pięć lat różnicy? – spytał Norman. – Pięć lat. Chodziłeś do przedszkola, gdy ja się urodziłem.
            - Dobra, jestem starszy – przyznał Lukas, grzebiąc łyżeczką w wafelku. – Przeszkadza ci to?
            - Nie – pokręcił głową. – Wiesz, zawsze chciałem mieć starszego chłopaka.
            Lukas zaśmiał się i pokiwał głową.
            - Różnica wieku wydaje mi się fajniejsza. Znaczy… o ile ty wytrzymasz z takim dzieciakiem jak ja.
            - Nie uważam cię za dzieciaka. Naprawdę! – dodał, gdy zobaczył wzrok Normana. – Różnica wieku mi nie przeszkadza. Tobie też nie? Bo w sumie nigdy o tym nie myślałem…
            - Nie, nie przeszkadza mi. Jest dobrze jak jest.
            Spojrzeli sobie w oczy i wpatrywali się w nie przez dłuższy czas. Widzieli swoje odbicia, które nieśmiało uśmiechały się do siebie. Lukas przełknął ślinę, bo naprawdę chciał pocałować Normana, ale musiał się też powstrzymać. Byli w miejscu publicznym, w samym centrum miasta. Po kilku sekundach obaj drgnęli i spuścili wzrok.
            - Powoli musimy się zbierać – oznajmił Lukas suchym tonem. – Wiesz, cisza nocna… Musimy jeszcze wrócić na czas.
            - Jasne.
            Czekał ich teraz kilkunastominutowy spacer przez las, który otaczał jezioro. Ruszyli powolnym korkiem, chcąc się nacieszyć swoją obecnością. Rozmawiali przez długi czas, głównie o różnicy między liceum a studiami. Idąc przez las zatrzymywali się kilka razy, aby spędzić ze sobą jeszcze trochę więcej czasu. W końcu, pozwolili sobie na to, aby złapać się za ręce. Norman przełknął ślinę, gdy zatrzymali się nad małą plażą. Nie była ona wielka i ogólnie dostępna, bo otaczały ją krzaki, ale można było usiąść na piasku i rozkoszować się widokiem zachodzącego słońca. To właśnie zrobili Lukas z Normanem, decydując się na jeszcze kilka momentów z dala od obozu.
            - Wiesz co? – spytał Lukas, gdy bawił się palcami Normana. – Na ławce w mieście chciałem cię pocałować.
            - Ja ciebie też – odpowiedział Lukas.
            - Chcesz to nadrobić? – spytał, uśmiechając się nieśmiało.
            - Jak na kogoś starszego ode mnie jesteś za mało zdecydowany. Brakuje ci dominacji.
            - Naprawdę? – uniósł brew.
            - Tak. I wiesz, tej pewności siebie… - droczył się dalej. Lukas kiwał głową. – Poza tym… - Lukas przerwał mu, gdy go pocałował. Norman wydał z siebie jeszcze nieznane nikomu słowo, a potem pozwolił się całować. Lukas natarł na niego z siłą i wylądowali na piasku. Norman ponownie wydał z siebie jęk, ale pozwolił na to, aby to Lukas przejął kontrolę. Całowali się przez dłuższy czas, aż Lukas zjechał dłonią po boku Normana i skończył na jego biodrze. Norman zadrżał lekko i wysapał z siebie całe powietrze.
            - Co jest? – spytał Lukas, gdy Norman cofnął głowę.
            - Muszę… złapać oddech… - zaśmiał się. Lukas parsknął śmiechem i pocałował pierś Normana przez jego t-shirt.
            - To dla mnie komplement
            - Tak miało to zabrzmieć…
            Lukas obserwował Normana jeszcze przez jakiś czas i znów go pocałował. Czuł pod sobą to szczupłe, ale silne ciało swojego chłopaka, które było takie piękne. Uwielbiał go obserwować na basenie, bo dawał tyle z siebie, tak bardzo próbował dorównać innym. W tym mały, niepozornym chłopaku krył się ogień walki, który tylko trzeba było podtrzymać ciepłym słowem.
            - Lukas… - odezwał się Norman, gdy patrzył mu w oczy.
            - Hm?
            - Różnica wieku powinna ci podpowiadać, że ja jeszcze nigdy nic… w tym kierunku ani… hmm... – Teraz policzki Normana były bardziej czerwone niż zachodzące słońce. – No prawiczkiem jestem, no…
            Lukas pocałował go w czoło.
            - Nie ma w tym nic złego – zapewnił Lukas. – Nie musimy się z niczym śpieszyć.
            Norman spochmurniał.
            - Dzięki. Żałuję tylko, że mamy jeszcze niecałe trzy tygodnie – pożalił się Norman. Lukas przekręcił się i położył się na plecach obok chłopaka. – Skąd jesteś, tak właściwie Lukas?
            - Z Torunia. Ale studiuję w Krakowie i…
            - W Krakowie?! – Norman spojrzał na niego z zaskoczeniem.
            - Taaak – odpowiedział powoli. – To coś złego?
            - Ja jestem z Krakowa!
            Lukas zamrugał oczami i przekręcił się na bok, aby móc spojrzeć w oczy Normana.
            - Naprawdę?
            - Tak – uśmiechnął się szeroko. – O kurczę, to dziwne…
            - Ten świat jest mały – przyznał Lukas i z ekscytacji jeszcze raz pocałował Normana. – To zabawne, że mieszkam tam od czterech lat i jeszcze na siebie nie wpadliśmy. Musieliśmy pojechać na drugi koniec Polski…
            - Tak, to prawda. Czyli z niczym nie musimy się spieszyć, prawda?
            - Nie. Nie musimy. Za to musimy wracać do obozu, bo możemy zostać ukarani.
            Norman przełknął ślinę.
            - Dobra.
            Lukas po raz drugi pomógł dziś wstać z ziemi Normanowi.
            - Dziękuję za randkę, Lukas – dodał, całując go w policzek. – Była naprawdę wspaniała.
            - Dla mnie też była bardzo miła. Postaram się zorganizować jakąś w najbliższym czasie.
            - Albo ja – wskazał na siebie kciukiem, gdy skierowali się w stronę ośrodka. – W końcu też jestem facetem w tym związku.
            - Dobra. Będę czekać!

_________________________________________________________________

            A co Wy sądzicie o różnicy wieku w związku? Ile lat różnicy to maksimum? Totalnie nie jest mi to potrzebne do mojego życia miłosnego… :P

            Minął dzień dziewiąty, a Cyrus ponownie udowodnił, że jest bardzo dobrym człowiekiem. Domyślacie się o kim wspomniał w rozdziale?
            No i randka, ach. Nie pogardziłbym, gdyby nie to, że na zewnątrz upał, skwar i zniszczenie.
            
            Poza tym - już 25 czerwca startuje Ósmy Cud! Pamiętajcie o konkursie! Więcej tutaj:

             A, i mam dla Was niespodziankę, ale to wkrótce. Zaglądajcie od czasu do czasu na Clockwork Silver, aby się dowiedzieć więcej ;)

            No i przypominam, że możecie zadawać pytania Leonowi i Mikołajowi. Są to postacie z mojego innego opowiadania - Pierre i Raimundo! Kliknijcie na linki poniżej, aby zobaczyć ich profile na ask.fm
           
LEON


             


 Do poczytania!

29 komentarzy:

  1. Czyżby chodziło o Aleksandra i Szymona? <3 Takie nieśmiałki kochane...
    Okej, Norman jest taki słodki, że to aż nierzeczywiste (a może to ja pechowo nie znam podobnych chłopaków?)... Zawsze się uśmiecham, kiedy o nim czytam.
    Cyrus - dzisiaj sobie o nim troszkę myślałam, a tu znów zabłysnął wspaniałą osobowością ^^ Tacy ludzie są nadzieją tego świata...
    Jedyne, na co mogę narzekać, to stanowczy brak Mateusza ._. Będzie trochę o nim w następnym rozdziale...?
    Na zewnątrz w ogóle nie powinnam wychodzić, bo mi od razu słabo... (szczególnie po paru godzinach spędzonych w pełnym od ludzi autokarze, na dodatek z lipną klimatyzacją...)
    Mam nadzieję, że wena Cię nie opuści, Autorze :) Wyczekuję 25.06!

    Midori.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mateusza będzie coraz więcej. Skoro teraz Lukas i Norman ustalili między sobą ważne sprawy, teraz czas na Mateusza!

      Usuń
  2. Tradycyjnie słodkie, cudowne, epickie, wspaniałe i w ogóle super *-*, ale trochę mnie boli, że takie krótkie te rozdziały robisz :( Ja tam bym mogła nawet poczekać dzień albo dwa dłużej (mimo że czekanie jest trudne ;w;) dla trochę dłuższego fragmentu, bo tak to strasznie krótkie będzie to opowiadanie. :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś staram się utrzymać długość notek, ale dla tego opowiadania chyba lepsze są krótsze :) Przynajmniej póki co.

      Usuń
  3. Ahh nowy rozdział! Cudowny jak zawsze Autorze, warto było czekać. Rozbawiło mnie kilka tekstów mimo wszystko najlepszy "No prawiczkiem jestem, no…" Takim zabawnym głosem udało mi się to przeczytać, można powiedzieć że to aż słodkie.
    Co do pytania, dla mnie 10 to maksimum chociaż osobiście także uważam że miłość nie zna wieku o ile jest prawdziwa, jednak wolałbym nie zakochać się w osobie starszej ode mnie o 10 lat. No i Cyrus oczywiście wspominał o Natanielu i Gabrielu była wzmianka o ile się nie mylę że się przyznali przed drużyną. Upał faktycznie był, jednak u mnie aktualnie dosyć ponura pogoda, chyba weekend taki będzie chociaż mam nadzieję na lepszą pogodę ogólnie to dla mnie pogoda musi być perfekcyjna, nie więcej niż 20 stopni i nie mniej niż 20, heh. Dziękuje za umilenie reszty dnia, pozdrawiam i dużo weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to było krępujące wyznanie Normana :)

      Usuń
  4. Cyrus mówił o Natanielu i Gabrielu, nie? No bo o kim innym?
    Uwielbiam momenty Norman i Lukas sam na sam. I... Wiem, że jest to opowiadanie sportowe, ale trochę żałuje, że jest ich tak mało. No ale nic. W końcu romans jest tu tematyką drugoplanową, tak? A momenty sportowe też uwielbiam :)
    Eryk i Mateusz... A to jest dopiero ciekawa "para"! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, teraz będzie już tylko więcej sportu, bo Rekin znajdzie godnego rywala :D

      Usuń
  5. czy tylko ja mam taką manię, żeby sprawdzać co chwilę czy jest rozdział? :D
    a co do pytania: rok młodszy - 5 lat starszy ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, dzięki, miło że nabijasz wejścia :D

      Usuń
  6. Awww uwielbiam Normana i Lukasa :** Cyrus jak zwykle daje w kość ^^ Rozdział bardzo mi się podoba i z niecierpliwością czekam na następny oraz na pojawienie się Cudów!!
    A co do pytania to rok młodszy i trzy lata starszy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Cudów coraz bliżej... :D Ciekawe którzy się pojawią, hy hy hy :)

      Usuń
  7. Chyba maksymalnie 7-8 lat, chociaż to strasznie głupie nadawać temu tego typu granice :D Totalnie nie jest to przykład z mojego życia miłosnego… :P
    M.

    UWIELBIAM CYRUSA, ach!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiedziałam, że dlaczegoś Cyrus jest moją ulubioną postacią z BR. Tego faceta po prostu nie można, nie kochać :) Jest jedyny w swoim rodzaju.
    Rywalizacja się pogłębia, mam nadzieję, że wszystkim wyjdzie to na dobre i nie będzie większych zatargów, byłoby szkoda.
    Lukas i Norman są słodcy jak te lody (chyba, że było to sorbet z czarnej porzeczki), tylko uwaga, czasem od nadmiaru może zemdlić, nadaj ich związkowi trochę dynamiki, a właściwie charakteru i pazura, co?

    OdpowiedzUsuń
  9. Norman i Lucas w tym momencie stali się moja najulubieńszą parą. <3 .Jejciu jak to się fajnie czyta takimi późnymi ... no wieczorami. Nocą. A Cyrus dał mi kolejny powód do uwielbiania. i Ah. Ten Eryk ... Coraz bardziej mnie intryguje. fajne, Na serio fajne i przyjemne. i... I'm so starstruck *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytanie nocą jest najlepsze! Szkoda, że niezdrowe dla wzroku :(

      Usuń
  10. Bardzo spodobał mi się ten rozdział . Uwielbiam Cyrusa za jego wyrozumiałość i tolerancję . Norman i Lukas tworzą bardzo fajną parę , że aż miło o nich czytać. Rywalizacja pomiędzy Mateuszem , a Erykiem staję się coraz bardziej zacięta . Nie mogę doczekać się następnego rozdziały. Powodzenia i weny Autorze !! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Rywalizacja Eryka i Mateusza wchodzi na wyższy poziom! :D

      Usuń
  11. How sweet :) Norman i Lukas są tak milutką parą, że masakra. Scena z wybrzuszeniem na basenie - niceeeee. Rozdzialik bardzo fajny. Randka w miasteczku - bardzo miłe odprężenie. To co mi się podoba w tej parze to to, że są tacy słodcy swoim niedoświadczeniem, tacy nie skalani, niewinni...
    Postawa Cyrusa - bardzo dobra, spoko z niego gośc, w końcu sam wie jak to jest :)

    Pozdrawiam i życzę veny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, niestety kąpielówki są bardzo zdradliwe jeżeli chodzi o ukrywanie ekscytacji... :(
      Kurczę, nieskalani... :P Hah.

      Usuń
  12. Ach uwielbiam znajdywać takie perełki *^* To opowiadanie jest słodkie jak miód! Przyznaję, że przeczytałam wszystkie rozdziały z szybkością światła i lekkimi wypiekami na twarzy XD. Co tu dużo mówić czekam niecierpliwie na kolejny rozdział, bo to opowiadanie jest inne niż te, które dotychczas czytałam :3 . Weny!
    N~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Mam nadzieję, że kolejne rozdziały będą Ci się podobać równie mocno! :D

      Usuń
  13. Niedawno skończyłam czytać twoje opowiadania, poza Wilczym Gryzem, za które mam się zamiar za trochę zabrać.
    Tak pisząc ogólnie o twojej twórczości, to jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym, że czyta się to tak bardzo przyjemnie. Ma się wrażenie, że historia dotyczy prawdziwych ludzi, a może i dotyczy ;). Jeszcze większy podziw budzi we mnie fakt, że jesteś facetem. Nie owijasz w bawełnę i piszesz konkretnie. Na szczęście brakuje opisów w stylu: jego piękne, falujące jak gałązki brzozy na wietrze włosy w kolorze zachodzącego słońca bla bla bla. O wiele ułatwia to opisy. (Koleżanka, która też czyta twoje opowiadania i siedzi obok mnie, przytakuje i się zgadza). Masz też bardzo ciekawe pomysły i tworzysz cudne postaci. Zakochałabym się w kilku, ale oni mają już swoich facetów. Szkoda.

    Co do trzech stanów skupienia, to wątek miłosny Lukasa i Normana jest słodziutki. Lubię tę parkę i ich perypetie miłosne i nie mogę się doczekać, co będzie dalej ♥. Trochę ich związek popchnął do przodu Cyrusek. Czekam też na jakąś akcję między Mateuszem i Erykiem. Może coś ciekawego się między nimi zrodzi :)

    Życzę dużo weny i ogromu ciekawych pomysłów.
    Pozdrawiam, Ejrin.

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam,
    rozdział bardzo dobry, no cóż niektórym bardzo przeszkadza różnica wieku, ale ani Lucasowi, ani Normanowi nie... Cyrsus zauważył haha, muszą się bardziej ukrywać... A pomysł z ta randką dobry...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak to do rozpoczęcia anime zostało 736 dni? o.O Ja myślałam, że premiera będzie w tym roku...? A nie za dwa xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz mieć coś nie tak, bo ustawiałem datę na 3 lipca 2013 ;) U mnie wyświetla się poprawnie.

      Usuń
    2. Najwyraźniej tak, bo dalej mam 735 dni. -.- Ale to dobrze wiedzieć, że premiera będzie już tak niedługo! :D

      Usuń